Aloha, przybyszu. Jesteś właśnie na sekretnym tropie, gdzie znajdziesz recenzje, wywiady czy tematy około książkowe.

Jeśli chcesz, zostań na dłużej, będzie miło. Możesz też zaobserwować blog, polubić fanpage oraz subskrybować kanał na youtube.

Sekretny Trop istnieje od 01.08.2016. Aktualny szablon jest od 21.01.2017.

Posty:
* the Shadow będzie pojawiać się w każdą pierwszą sobotę miesiąca.
* recenzje, wywiady czy inne posty będą publikowane nieregularnie
* postów na miesiąc będzie nie mniej niż 5

06.06.2017

Recenzja: Gladiator







Tytuł: Gladiator
Oryginalny Tytuł: Gladiator
Reżyser: Ridley Scott
Scenariusz: David Franzoni, John Logan, William Nicholson
Premiera: 2000
Miejsce/Produkcja: USA, Wielka Brytania
Gatunek: Dramat historyczny
Czas trwania: 2 godziny 35 minut








Opis:
Generał Maximus - prawa ręka cesarza, szczęśliwy mąż i ojciec - w jednej chwili traci wszystko. Jako niewolnik - gladiator musi walczyć na arenie o przeżycie.

Recenzja:
To właśnie w tym filmie pierwszy raz ujrzałam grę aktorską Russella Crowe'a (drugi to Noe: wybrany przez Boga). Film ten posiada liczne nagrody i nie dziwię się, bo pozycja ta zasługuje na te osiągnięcia.
Pierwszy raz Gladiatora obejrzałam dość dawno temu i byłam pod wielkim wrażeniem całej tej otoczki. Potem, gdy tylko była taka możliwość, z chęcią znów oglądałam, a to w moim przypadku rzadkość, abym oglądała jakiś film tak często.
Podoba mi się w sumie wszystko. Od dobrze dobranych aktorów, po historię i kostiumy. A w szczególności ten klimat. To nie lada wyzwanie stworzyć tak dobry film. Choć temat, jakich wiele, ale przedstawiony został bardzo dobrze. Wszystko współgra ze sobą bardzo dobrze. Mogę stwierdzić, że Gladiator to klasyka. Wiadomo, nie ma filmów doskonałych, w których nie pojawia się ani jeden błąd, ale w zależności od jakości gry aktorskiej oraz historii, można przymknąć oko lub zgrzytać zębami, lecz w przypadku tej pozycji, pomijam te niedociągnięcia, bo to i tak niczego nie zmieni, a oglądać nadal będę.
Muzyka też odgrywa znaczą rolę. Najbardziej to spodobała mi się melodia wykonana przez Hansa Zimmera i Lisy Gerrard o tytule now we are free. I chyba nie ma osoby, która o tej piosence nie słyszała. Może nie kojarzy tytułu, ale melodię już tak. Z resztą widnieje ten utwór w the Shadow #5 opublikowany w maju, więc jeśli ktoś nie widział, odsyłam więc
Na koniec jeszcze parę słów. Myślę, że warto obejrzeć ten film. Wiem, trochę trwa, ale nie tyle, ile potrafią filmy Bollywoodzkie. I jest jednym z lepszych filmów, jakie przyszło mi obejrzeć.
8/10 - godne uwagi
Trailer filmu:

5 komentarzy:

  1. Wiem, że to grzech, ale nie oglądałam. W ten weekend to nadrobię.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Co jakiś czas wracam do tego filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój tata ma świra na punkcie tego filmu, a ja... nie potrafiłam go obejrzeć z nim do końca. Nie chodzi nawet o brutalność niektórych scen, po prostu się wynudziłam.
    W wakacje robię jednak kolejne podejście do tego filmu. Według mnie, warto nawet dla Russela Crowe'a.
    Tak samo szykuje mi się kolejne podejście do Spartakusa - muszę w końcu to nadrobić.

    Ściskam,
    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń